Ładna zima tej wiosny w kwietniu. Te święta minęły zdecydowanie za wcześniej, po jutrze do szkoły. W ogóle nie mam pomsyłów na żadne notki także... Dodałabym jakieś zdjęcie/a, ale jestem nie fotoegeniczna niestety. Oglądałam se koncert Biebsa w Polsce, a tu nagle 14, szybkie ubieranie się do Martyny. Se ponagrywałyśmy wideo na asku. My szalone. Nadal zastanawiam się nad sensem związku mojego i Mikołaja. Najchętniej przyjęłabym status "niedostępna dla nikogo", ale to nie możliwe. Nie wchodziłam, jeszcze na twitera, wyczówam czytanie twittów z całego dnia. Wyszłabym jutro na spacer z Mikołajem, ale muszę się uczyć przyrody, jak mam żyć ?!? Dzisiaj ten cały prima aprillis, lany poniedziałek - nie zostałam w nic wkręcona i oblana. Zajebiste święta, no. Kurde, wrzucić te zdjęcia czy nie ? I tak pewnie nikt nie czyta, więc co mi tam. Zaraz pomyślę które. Kurde, jeszcze muszę poćwiczyć z gramatyką japońską, sama sobie życzę powodzenia - czara magia. Cały dzień po głowie mi chodzi ,,Never say Never'' - fajnie mam. Nie miałam żadnego pomysłu na tą notkę, nadal nie mam - wiem, te wszystkie zdania się nie kleją do siebie. Trudno, ważne, że napisałam. No także tego - chyba tyle. ;*
 |
| ^ Martyna, miejmy nadzieję, że nie zauważy... |
 |
| ^ Coś w stylu zdjęcie Martyny, a ja niewidzialna. |
 |
| ^ Jakość profesjonalna, nie wiem co to, ale dodaję. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz